Fizyka kwantowa. Uganiam się za białym króliczkiem
W zasadzie Vir śpiewa o poszukiwaniu tej jedynej kobiety( a może i nie …?), ale czy nie można tej piosenki odnieść i to czegoś więcej jeszcze ?
A pływaj sobie człowiecze w oceanie łap ryby, biegaj za białym królikiem, szusuj po niebie w poszukiwaniu śladów, wywołuj duchy, stawiaj tarota, idź do kościoła, albo kochaj się i utwierdzaj w tym że na pewno żyjesz … itd. Bez różnicy.
Dziś Księżyc w Rybach, czy o realności zdarzeń można powiedzieć cokolwiek , wiem na pewno ?
Co znaczy wiem “na pewno” ; myślę więc jestem, widzę , czytałem , słyszałem itd. Albo wiem na pewno , że mam do w du… ot przeżywam.
Ilu z nas zastanawia się co wpisać w rubryce z pytaniem; ” O sobie”, ” Kim jestem”
Właśnie, kim jestem ? Co o sobie naskrobać w skrócie , jakim się podsumować słowami, zdaniem, obrazem ?
Imię i nazwisko, płeć, stanowisko, opisać swój wygląd, wstawić zdjęcie, ale które, to z przeszłości (ładniejsze) czy to prosto z kuchni ? Który (a) to Ja ?
Czasem dobrze jest iść na spacer, albo w pole zbierać ziemniaki i do ogródka, z psem na rower, żyć po prostu bez biegania za białym króliczkiem. Po co głowić się nad pytaniami, na które nikt nigdy nie znalazł jednoznacznej odpowiedzi ?
A może jednak warto, zapoznać się z “sobą” , z “życiem”, ze “światem” i “realnością” poza internetową…..tzw. realem.
Jeszcze jeden film, jeszcze jedna książka za ponad 50 zł, 280-kilka stronic, bez odpowiedzi. Czy warto ? Jak najbardziej tak, rozbudzenie wyobraźni, która ma szansę obudzić w nas – NAS, jest warta każdej ceny.
Niestety ja jej nie kupię. W końcu, ile można czytać to samo w innym kontekście , w sumie mogłabym napisać taką samą książkę. Eureka, czytam czytam o tym o czym już dawno wiem… a skąd ? Cholerka nie wiem …
W końcu Księżyc w Rybach.
Czy fajnie biegać za białym króliczkiem ?
Tutaj pierwsza część z polskimi napisami, reszta na YouTube
Patrz na znaki ( Paulo Coelho “Alchemik”)
Czy znalezienie czterolistnej koniczyny na prawdę przynosi ze sobą szczęście, a przebiegający przez drogę kot, pecha ?
Nie, to nie jest cała prawda.
Żadne znalezisko samo z siebie nie odmienia losu, nie obdarowuje szczęściem, ani lichem. Przebiegający drogę czarny kot jest jedynie zwiastunem tego co ma się wydarzyć i zdarzy się, jeśli rozumiemy przekaz (Matrix i biały króliczek ).
Klątwa, rzucenie uroku ? To nie czary mary, a kwantowe zagrożenie.
Jak widać z poniższego tekstu zamieszczonego w kwietniowym numerze Świata Nauki, wszystko może być względne nawet teoria względności Einsteina
Nie wierzysz że ktoś może cię “uderzyć” jeśli go nie ma w pobliżu, myślisz że jesteś bezpieczny bo nie wierzysz w czary uroki, klątwy i tym podobne. Sądzisz, że to głupie przesądy i wiejskie zabobony ?
Możesz się mylić i to bardzo, a ignorując istnienie takich możliwości narazić na konsekwencje wlokącego się latami pecha, licha, albo wręcz odwrotnie jeśli masz wielu szczerych przyjaciół złotego prosperity.
Złe czy dobre postępowanie stosowanie się do “przykazań”, (powinno być; zaleceń) nie jest wcale wymysłem tylko kontrolujących religii, ale podpowiedzią przodków, jak żyć w dobrej częstotliwości.
TAO zmiany dla początkujących
Geomancją określa się układy znaków jaki tworzą ze sobą naturalne ukształtowania ziemi, wraz z górami, nizinami rzekami i morzami itp. jak i z tymi sztucznie stworzonymi przez człowieka, budynkami, mostami i drogami.
Ukształtowanie, zarówno to naturalne jak i zmodyfikowane za sprawą człowieka tworzą wespół coś w rodzaju znaków, dających się poukładać w konkretne bardzo proste symbole wróżebne – kropkę, albo kreskę.
W zależności od regionu świata system znaków jest różny od bardzo prostych po obrazkowy. Czasem dla lepszego zrozumienia jeden z nich uzupełniany jest tym drugim.
W naszej zachodniej kulturze na bazie obserwacji przyrody i otaczających ich zjawisk, Celtowie i Druidzi opracowali, szesnaście energetycznych układów znaków, dobrych, niekorzystnych i obojętnych dla człowieka, składających się z samych kropek – pojedynczych albo podwójnych.
Na wschodzie w Azji a w dzisiejszych Chinach bardzo dawno temu bo ok 3 tys lat p.n.e, narodziła się geomancja wróżebna przedstawiająca zjawiska naturalne w formie kresek – ciągłych, bądź przerywanych..
Boska Matryca, światy równoległe i fizyka
Jest wieczór, powoli zasypiam, kto wie gdzie zbudzę się jutro ?
Książka Gregga Bradena pt; Boska Matryca, opowiada mojej wyobraźni bajkę z możliwościami o wiele większymi – niż tylko jedna “bajka” . Braden pisze o eksperymentach z fizyką kwantową, dopuszcza istnienie wieloświatów. Dla mnie jest to, tożsame ze sklonowaniem z jednego świata, wielu jego identycznych kopii. Rozmnażanie ich niczym, mydlanych baniek. Czy to możliwe, czy mowa tu o wieczności, a może o mitologicznej tradycyjnie pojmowanej nieskończoności ….
G. Braden sugeruje, że świat w którym wydaje się, że istniejemy od urodzenia nie jest jedynym, który mamy do wyboru. Zupełnie jakbyśmy nie żyli naprawdę, ale grali w “swoje życie”, mając ileś opcji i możliwości do wyboru. Rewelacja – z poza której wyłania się kilka znaków zapytania ???
Chwileńka, ale jak uruchomić “wehikuł” teleportacji, do któregoś z równoległych życiorysów?
I znów, jak bumerang powraca, słowo ” zmień świadomość” – wszystko jest w twoim umyśle, jednym słowem afirmuj? Nie tym razem. Branden przekonuje, że nie chodzi o zmianę świadomości, ale o emocje i uczucia, to właśnie one są tym magicznym pojazdem przenoszącym nas pomiędzy wymiarami.
Więź silniejsza aniżeli śmierć. Dusza świata
(Reszta od 1 do 8 na końcu postu)
Kto, w zupełnie zamkniętym pomieszczeniu, będzie w stanie udowodnić, że poza nim istnieje coś jeszcze, oprócz wyobraźni ?
A komu udało się wstrzymać proces oddychania i zachować przytomność. Przeżyć bez wody dłużej niż tydzień, albo dotknąć żywego człowieka absolutnie pozbawionego ciepła i energii? Co by się stało z naszą żywą maszynerią gdyby którąś z energii, odciąć na stałe?
Bez ciepła i energii nastąpi wychłodzenie i śmierć, bez wody odwodnienie i również śmierć, o powietrzu nie wspomnę. Niektóre osoby twierdzą że w ogóle potrafią obyć się bez jedzenia … Nie wierzę.
Nawet gdyby była to prawda, a nie religijno-komercyjno-propagandowa mistyfikacja, to czy aby na pewno, można odciąć się od materialności i przeżyć bez picia i choćby częściowego dokarmiania ?
Od Afirmacji do Depresji
“Jestem bogaty(a) i szczęśliwy(a), już dziś dziękuję za udane życie”. Praca z taką, bądź podobną afirmacją wnosi niewiele dobrego do rzeczywistości przeciętnego człowieka. Jeśli osoba która jej używa, nie jest autentycznie bogatą i szczęśliwą, albo nie jest w posiadaniu cech, umożliwiających wprowadzenie programu afirmacji do podświadomości. Innymi słowy nie posiada w sobie genetycznie wrodzonych predyspozycji, odpowiedniego potencjału psychicznego do bycia takim, a nie innym człowiekiem. Nawet jeśli w jakimś procencie dochodzi do zmiany, jest ona nietrwała i nie satysfakcjonująca.
Jedyna zmiana, do jakiej dochodzi to zamiana prawdy o sobie w kłamstwo i zaprzeczenie istniejącej rzeczywistości.
Afirmacja nie zgodna ze stanem faktycznym, kwestionuje i podważa wszystko to, w czym przez lata utwierdzało człowieka jego środowisko. Oprócz naleciałości środowiskowych istnieje cała gama cech wrodzonych przekazywanych osobie w postaci programu genetycznego. Wszystkie wymienione czynniki mogą w zasadniczy sposób deformować sens wypowiadanych, nie prawdziwych i cudzych przekonań. Jeśli ktoś z dziada pradziada ma mentalność biedaka, nie stanie się posiadaczem fortuny po wmawianiu sobie że jest szczęśliwym bogaczem.
Afirmacja jest niewystarczającą motywacją, aby zamienić wrodzone predyspozycje i naturalne “ciągotki” na inne …
Efekt lustra

“Pokaż mi swoje zło, a odnajdę w nim cnotę. Wskaż mi na swą prawość a wskażę ci w niej występek “
Utarło się myśleć że wszystko co z siebie dajemy innym ludziom, wraca do nas, nie ważne czy czymś dobrym, czy wyrządziło komuś krzywdę, czy go wkurzyło, wraca do nas i to nie koniecznie od osoby której owo “coś” daliśmy, ale bywa że i od niej samej.
Najlepiej do przemyśleń nadają się kryzysy, zarówno życiowe jak i wiekowe. W trakcie ich trwania jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, dokonujemy analiz i życiowych refleksji.
Czasem dochodzimy do wniosku, że relacje z bliskimi osobami drażnią nas nie bez powodu. Zaczynamy dostrzegać w ich zachowaniu nasze dawne własne wybory, zachowania i grzeszki, które popełniliśmy, a które ciągną się za nami przez lata, jak przysłowiowe flaki z olejem.
Jakież to mogły być grzeszki ? Ponoć najgorszym z nich jest zamknięcie samego siebie w “więzieniu” i zamiast niego wypuszczenie na wolność stwora, wyprodukowanego przez geny i środowisko.
Kiedyś gdy spotykałam się z teorią, że najbardziej nie cierpię w drugiej osobie własnych ułomności, absolutnie nie potrafiłam niczego takiego dostrzec. Czy to możliwe żeby u ofiary doszukiwać się cech sprawcy?.
Tranzyty księżyca

Jednak tranzytów Księżyca nie należy – w ogóle lekceważyć.
Wędrowanie Księżyca po kole zodiaku jest o tyle istotne, że wpływa na co nam najbliższe – codzienne życie, nasze psychiczne samopoczucie i związane z tym zachowanie, podkręca emocje, stymuluje podejście do spraw zwyczajnych, codziennych, tych dziejących się z godziny na godzinę, w domu, w pracy w relacjach międzyludzkich w rodzinie w miłości, które choć nie muszą, to ostatecznie mogą nadać i przyspieszyć kierunek innym przyszłym wydarzeniom.
Czytaj dalej…
Czary Mary jak się pozbyć mentalnego pasożyta?
Ten drobny magiczny zabieg, zadziała w nie jednym przypadku.
Pomaga w wypędzeniu z głowy mentalnego złodzieja.
Są ludzie i to nie jest żart potrafiący wpływać na nasze myśli i emocje zupełnie poza naszą kontrolą. Są w stanie włamać się do naszej głowy, naszego umysłu , pola energii , często z bardzo oddalonego miejsca i nami manipulować.
Karty Symbolon, Spektakl wspomnień
Karty w dość dosadny sposób wykładają prawdę o nas niczym przysłowiową “kawę na ławę”.
Można ich z początku nie rozumieć, nie dlatego, że są nieczytelne ( zdarzają się takie felerne a nawet piękne talie) i źle się kładą, bo tak nie jest.
Ich niezrozumienie może wynikać raczej ze strachu przed skonfrontowaniem obrazu na stole, z problemami w sobie.
Na przykład; co może mieć z nami wspólnego błazen skaczący w ognisko na przeciw żółwia ? No co ? Nic, proste – to nie my, to jakaś głupia mało poważna zabawa.
Filozof ezoteryk bez różnicy śpiąca królewna, nakłuta wrzecionem
Czy poniższy tekst niesie ze sobą przesłanie – pokoju ?
Ależ skąd, może i słusznie wywoływać u jednych oburzenie u innych potępienie, a jeszcze u innych pogardę dla głupoty, spotkałam się i z reakcją chęci ścięcia mi łba głupiego ! Myślę, że ta myśl spontaniczna którą się we mnie pojawiła gdy przemieszczałam się pomiędzy lodówką w kuchni i zlewozmywakiem i którą tu spisałam w przypływie natchnienia ma sens, jest jak zwierciadło. Dla mnie również.
Ezoterycy i filozofowie to w gruncie rzeczy ludzie słabi, niepewni siebie, (nie 100 proc , ale 85 proc z wszystkich “nawiedzonych” i myślących niekonwencjonalnie)
Wyznania opętanego, obecnie nawiedzonego katolika
Część Pierwsza
Część Druga
Część trzecia
Moja pierwsza śmierć. Wspomnienie w wigilię Wszystkich Świętych
Wspomnienie Samhain
Miałam w zwyczaju noworocznym robić sobie rozkład z dwunastu kart tarota, tego roku było inaczej, pierwszą kartą którą wybrałam była śmierć.
Rozkład z dwunastu kart, jest takim mini odbiciem normalnego prawdziwego horoskopu, pierwsza karta to moja Ja, moja osoba, życie zdrowie, druga i każda kolejna w rozkładzie oznaczała kolejny astrologiczny dom w horoskopie. Jednak ta pierwsza była dla mnie najważniejsza, niespotykana dotąd w żadnej wróżbie.
Czas żniw. Przejście Saturna przez 12 dom
Kto by pomyślał, że żyję na tyle długo żeby coś podsumowywać, nie jakiś fragment życia, z dzieciństwa, małżeństwa, lat szkolnych, ale coś co stanowi pewną zamkniętą dla mnie całość - początek i totalny koniec.
Może nie czas, odgrywa tu najistotniejszą rolę, co intensywność i rozmaitość moich doświadczeń.
Właśnie ta ilość zakrętów w górę i w dół, szybkie decyzje i wybory doprowadziły mnie do miejsca w którym się znajduję obecnie, a co z tego wyniknie okaże się gdy Saturn już mnie “rozliczy” i minie mój ASC ( aż strach się bać, pora drżeć i klęcznik szykować)
Szaleństwa wieku. Z pamiętnika wróżki
Moją bohaterką będzie kryzys wieku średniego, zbliżające się przekwitanie trzymającego fason mocno już powiędłego kwiatu.
Wiecie jak to jest z takimi kwiatami? Tuż przez opadnięciem z nich wszystkich płatków i wyrzuceniem do śmietnika, nieźle się trzymają i super mocno pachną, zdecydowanie mocniej niż przed włożeniem do wazonu tuż po ścięciu.
Teraz gdy stoją w wazonie w okół ich łodyżki zbiera się dziwna masa zgniłozielonych frafrocli, coś tam fermentuje, gnije, ale kwiaty się trzymają.
Pachnące i piękne po raz ostatni przed wyrzutem do śmietnika.
Rodzinne historie
Terapeuta kilkakrotnie wprowadza swoją klientkę w stan hipnozy regresyjnej. Cofnięcie do czasów dzieciństwa nie rozwiązuje jej problemów, wygląda na to że nie tam znajduje się przyczyna i źródło. Hipnoterapeuta postanawia cofnąć pacjentkę dalej do nie istniejącego czasu - do życia przed życiem. Czy taki czas w ogóle istniał ? Lekarz nie jest parapsychologiem w swojej pracy zawsze kierował się wyłacznie faktami i analizą. Cofał pacjentów do życia przed życiem, bo była to możliwość uzyskania informacji, które jak przypuszczał tkwią w ich fantazjach na podobieństwo marzeń sennych. Pomimo, że karmiczne wspomnienia uważał jedynie za wybryk gromadzącej deformującej wszystko podświadomości , to był przekonany że wnoszą one wiele informacji o problemach pacjentów.
Anna ( imię zmienione, historia prawdziwa) przez całe swoje życie, od maleńkości zmagała się z odrzuceniem. Odkąd pamiętała traktowana była inaczej niż jej rodzeństwo, tak jakby nie była córką z tych samych rodziców. Pomimo wielu prób zjednoczenia się z bliskimi, zawsze była jakby niepasującym elementem w rodzinnej układance, odtrącana, wykpiwana z sukcesami pomniejszanymi do zera. I to właśnie te sukcesy stały się dla niej obsesją i przepustką do rodzinnego szczęścia.
W czasie osobistego prosperity Anna dawała rodzinie z siebie wszystko; czas, troskę, pieniądze i prezenty, w rewanżu otrzymywała “czułość” i “miłość” , a gdy sama popadała w kłopoty, rodzina odchodziła jak luksusowy towar.
Eksperyment Arizoński / Christopher Robinson
Kilka dni temu obejrzałam na Planete dokument pt. Jasnowidz. Film opowiada historię Chrisa Robinsona mężczyzny który pewnej nocy odkrył u siebie zdolność jasnowidzenia. Jego fenomen nie jest tym, co uznało się określać mianem jasnowidzenia.
Chris nie wprowadza się trans, nie wywraca oczu w kierunku nieba, nie uważa, że zasięga informacji z anielskiego źródła, ale śni o przyszłych zdarzeniach i traktuje tę funkcję ludzkiego mózgu z ciekawością odkrywcy – pioniera.
Dryfuje gdzieś, pomiędzy dwoma wrogimi sobie obozami – magii i nauki. I chwyta desperacko każdego sposobu na dopłynięcie do właściwego brzegu.
A śni bardzo dokładnie i przekłada swoje sny na bardzo konkretny język. Opisuje wizje jak gdyby opowiadał dopiero co obejrzany film, ze szczegółami – opisem miejsc i krajobrazów, ludzi koloru ich skóry i płci, dokładnie też lokalizuje miejsce zdarzenia. Rano po przebudzeniu szkicuje ważniejsze fragmenty, po czym łączy przedmioty, ludzi, nazwy i okoliczności ze snu- jakby rozwiązywał rebus.
Chris śni koszmary, śni je i nie wygląda na niewyspanego, zdołowanego, ani znerwicowanego. Przeciwnie, wygląda bardzo pozytywnie. Tymczasem, śni o krwawych atakach terrorystów w Londyńskim metrze i o wybuchach pod bankami, przyśniły mu się nawet ze szczegółami zamachy na WTC. Dzwonił do ambasady amerykańskiej, angielska policja potwierdziła jego zdolności, na nic się zdało i tak go nikt – nie wysłuchał. Do zamachu doszło, zginęło wielu ludzi, a Chris poczuł się jak czarodziejka Kasandra.
Sponsoring czy prostytucja ?
Można podmieniać całe zdania, bawić się słowami - można nazywać cokolwiek wedle upodobania. Nie zmienia to faktu, że dziewczyny decydujące się na życie ze “sponsoringu” automatycznie stają się wykonawczyniami najstarszego zawodu świata. I dziś i dawniej kobiety sponsorowane dzielono, na różne kategorie, w zależności od ich wykształcenia, wieku i urody.
Najtańsze prostytutki, kobiety bez wykształcenia, bądź wiekowe - wystawały na ulicach, te bardziej cenione przesiadywały w kawiarniach i dobrych hotelach, a te najlepsze miały stałych klientów (sponsorów) których same sobie wybierały.
Zaginięcie samolotu Airbusa A330
Co się zdarzyło nad Atlantykiem ?
Samoloty według opinii są najbezpieczniejszym środkiem transportu w komunikacji. Nie wiem, nigdy nie sprawdzałam statystyk. Jednak jestem w stanie w to uwierzyć, zważywszy - ile śmiertelnych wypadków samochodowych przytrafia się co dzień na zwyczajnych drogach i szybkich autostradach. W moim odczuciu bezpieczeństwa, najlepszy jest rower, w razie kłopotów zawsze można z niego zeskoczyć, a jeśli nie, to co najwyżej spaść na ziemię i nabić sobie guza.
Już kiedy to piszę, sama w to nie wierzę. Nie ma na świecie nic co było by zdeterminowane jako bezpieczne. Natura obdarzyła człowieka nogami i rękoma i jest to dla niego jedyny naturalny środek przemieszczania się, na stojąco, albo raczkując. Żaden z ludzi nie porusza się z prędkością dajmy na to 100 km/h i więcej , więc każdy sposób inny niż nogi jest nagięciem natury do własnych potrzeb.
Pomimo wszystkich argumentów za i przeciw, samolot wydaje się dla większości ludzi zdecydowanie niebezpieczniejszym środkiem transportu od innych, ale zdecydowanie najszybszym i najmniej męczącym.
O starości nie ma mowy
O Starości nie ma mowy
Gdy kilka dni temu przechadzałam się po EMPik – u w poszukiwaniu czegoś na świąteczny prezent, wpadła mi w oczy niewielkich rozmiarów książka, w zasadzie broszura ( tak bym ją określiła) pt. “Manifest przeciwko kultowi młodości” . Książeczka cienka wydana tak jakby przepraszała że odważyła się stanąć w księgarni na półce pośród innych książek, o okładce imitującej cmentarną płytę z tytułem wypisanym na niej brązową czcionką zupełnie zlewającą się z tłem i praktycznie niewidoczną.
Książeczka Esther Vilar ” Starość jest piękna – manifest przeciwko kultowi młodości” jest napisana krzykiem rozpaczy z wyrzutem wystosowanym w kierunku młodszego pokolenia i smutną żałosną skargą na niezrozumienia w jakiej sytuacji, znajdują się ludzie w tak zwanym wieku podeszłym.
Budzą naturalne zrozumienie uczucia niezgody na doświadczanie – odtrącenia, umierania i bycia nie ważnym. Książeczka zasiewa wątpliwość czy jakikolwiek starszy człowiek jest ( był) autentycznie spełniony, czy tylko udaje ( udawał) takiego żeby sprawić dzieciom przyjemność i nie stać się odtrąconym dziadkiem dziwakiem albo starą wiedźmą ?
Wolność wyboru

Pewien człowiek udał się do słynącego z wielkiej mądrości króla i pyta:
- Panie, powiedz, proszę, czy w życiu istnieje wolność ?
- Oczywiście – odpowiedział tamten. – Ile masz nóg ?
Człowiek patrzy na niego, zdziwiony pytaniem.
- Dwie, mój Panie
- A zdolny jesteś stać na jednej ?
- Oczywiście.
- Spróbuj więc. Zdecyduj, na której.
Człowiek zastanawiał się przez chwilę, po czym podniósł do góry lewą nogę, opierając cały ciężar ciała na prawej.
- Dobrze – rzekł król. – A teraz podnieś również tę drugą nogę.
- Jakże to ? To niemożliwe, mój Panie !
- Widzisz ? To jest wolność. Jesteś wolny, ale tylko wtedy, gdy podejmujesz pierwszą decyzję. Potem już nie.
(autor nieznany/opowieść z Azji)
Wróżenie – Etyka – Czas
Jak to działa; rozkładasz karty i …?
Tasujesz rozkładasz na stole rewersami do góry, zadajesz w myślach pytanie, wybierasz określoną liczbę kolorowych obrazków z symbolami, wcześniej ich nie podglądając i otrzymujesz przekonywującą odpowiedź ? Jak to działa, czy przed wyborem kart trzeba zastosować jakiś system albo rytuał, że to ma być ta, albo tamta karta ? Nic podobnego, wybierasz na chybił trafił jak leci kompletnie, nie zastanawiając się dlaczego ręka sięga właśnie do tej, a nie innej karty.

Nie trzeba wprowadzać się w żaden trans, ani medytację, wszystkie czary mary związane z Tarotem są bzdurą wymyślaną przez wróżbitów w celu wywołania wrażenia, wzbudzenia fascynacji i nadania sobie pozorów boskiej mocy ( kiepska podróbka) wobec ludzi, którzy się na tym nie znają. Tymczasem posługiwanie się kartami, nie ważne jakiego rodzaju; runami, tarotem, aniołami, czy zwyczajną talią do gry w pokera, nie wymaga żadnych specjalnych rytuałów, faz Księżyca, kadzideł i zapalonej świecy.
Wróżenie i Synowie Nieba
” Czyń swoją wolę niechaj będzie całym prawem”
( A.Crowley)
Ludzie którzy z pomocą kart, kształtów znaków i symboli i innych metod, nauczyli się grzebać w ludzkiej podświadomości i wnikać w tajemnice życia i sekrety innych – traktują swoje umiejętności, jak coś zupełnie naturalnego i bardzo przydatnego.
Odczytywanie ukrytych informacji z pomocą symboli, hieroglifów, znaków i gwiazd na niebie, jest człowieka przyrodzonym darem z którego korzystał zawsze bez względu na następujące po sobie epoki i okresy wzmożonej cywilizacji.
Rezygnacja z “szóstego zmysłu”daru intuicji, jasnowidzenia, jasnosłyszenia, wpływania na rzeczywistość z pomocą praktyk magicznych, wywoływana jest religijnym strachem przed grzechem i piekłem. Wszystkie ortodoksyjne religie świata i ich święte księgozbiory mają na swoich stronach stosowne zapisy, co wolno, a czego nie wolno pod groźbą srogiej kary i wiecznego potępienia jako konsekwencji bratania się ze sługami ciemności. Można się tylko domyślać o co w tym wszystkim chodzi, bo z całą pewnością nie o Boga.
Azrael
Zdarzają się sny jakie miewali prorocy, sny zapowiedzi przyszłych wydarzeń i nawet jeśli świadomy umysł nic o nich nie wie, to coś w nas, ma swój prywatny kanał informacyjny. Kto wie gdzie przenosimy się ze swoją uśpioną świadomością, gdy do swej krainy zaprasza nas Morfeusz ?
Wczorajszej nocy przyszedł do mnie, dziwnie niepokojący sen. Przyśnił mi się nieznajomy głos, który przedstawił się jako Azrael. Tenże głos, bez ukazywania swej postaci, wskazał mi na dwa puste łózka w białej pościeli, wygładzone prześcieradła i elegancko ułożone poduszki ( jakby szpitalne, albo hotelowe). Łóżka stały jedno obok drugiego, prawie ze sobą zsunięte. Po tej wizji, tajemniczy głos kazał mi wstać i zapisać na kartce swoje imię; – jestem Azrael, zapisz bo zapomnisz.
Atlantologia
Kto szuka wiedzy o zapomnianej cywilizacji ?
Archeolog należący do grona, zapytany o Atlantydę w jednym z ostatnich programów kanału Discovery, oświadczył, że ludzie wierzący w takie bzdury to wyłącznie maniacy, głupcy lub szarlatani. Jego opinię podzielają konwencjonalni naukowcy, którzy twierdzą, że żaden liczący się intelektualista nie będzie się kompromitował poważnymi rozważaniami na temat jakiejś zatopionej cywilizacji. To prawda; praktycznie biorąc, obecnie żaden badacz z wykształceniem uniwersyteckim nie ma ochoty ryzykować niechęci konserwatywnych akademików, którzy nie powstrzymaliby się przed zniszczeniem kariery naukowej swych niezależnie myślących kolegów.
Jednak nie bacząc na zniesławienie ze strony środowiska akademickiego, Atlantyda przez stulecia przyciągała największe umysły świata. Solon, jeden z siedmiu greckich mędrców, wprowadził prawo, które stworzyło
polityczną podstawę cywilizacji klasycznej. Był również pierwszym wielkim ateńskim poetą. Pod koniec VI wieku p.n.e. wielki prawodawca odwiedził Sais, stolicę delty Nilu XXVI dynastii, gdzie znajdowała się świątynia Neith.
Karma
Dobrowolność istnieje na starcie, w punkcie zero
- Przykładowy horoskop
- Niech się stanie światłość, rzekł Bóg i nastał dzień.
Z perspektywy życia fizycznego i działania metafizycznego karma, oznacza prawo wyrównania, równowagi, przyczyny i skutku. Dusza przygląda się sobie w przeróżnych kompozycjach i obrazach. Wyzwolenie z karmy następuje wraz z rozpoznaniem, że nie jest się obrazem, ale artystą.
Na załączonej karcie trwa wędrówka po kole, każdy z ludzi ma czerwony strój życia i gwiazdy przypominające o jego boskim pochodzeniu i maskę.
Karma na pierwszy rzut oka, jest sumą skutków złych i dobrych, myśli i słów człowieka, wyznaczających jego los w obecnym wcieleniu, a także w następnych, do chwili osiągnięcia pełnego wyzwolenia i konieczności powrotów. Symbolicznie jest to moment uświadomienia sobie, siebie w jedności z wszystkim i powrót do wspólnego “domu” z którego wyruszają w drogę Wędrowcy, a powraca świadomy Mag .
Mapą , kompasem i busolą w drodze życia może się stać; miłość, wiara w dobry los albo intuicja, a może nasz horoskop urodzeniowy, porównywalnie prawdziwy jak wiara w siły nadprzyrodzone i boskie, nie wspominając o kościelnych dogmatach.

























FotoTurystyka
Podróże dalsze i bliższe
ROHRIG TAROT


Najnowsze komentarze